„Tworzymy mniej, ale lepiej”. Wywiad z Wereszczyński Brothers — duetem, który robi kino AI z brudnym, nostalgicznym sznytem
Są braćmi, mieszkają w dwóch różnych miastach, a mimo to tworzą wspólnie filmy i muzykę — wszystko dzięki narzędziom AI i dobrym komunikatorom. Adam i Maciej Wereszczyńscy to twórcy, których prac nie pomylisz z niczym innym: zamiast wygładzonej, „cyfrowej” estetyki typowej dla AI, serwują obrazy celowo niedoskonałe, retro-futurystyczne i podszyte absurdalnym humorem. Rozmawiamy o ich drodze od zespołu muzycznego do animowanych seriali, o tym, dlaczego niedoskonałość bywa atutem, i o tym, czemu — ich zdaniem — nie każdy zostanie reżyserem, nawet jeśli technicznie będzie mógł.

Kim jesteście i dlaczego AI?
Przedstawcie się — kim jesteście i skąd u Was AI?
Jesteśmy braćmi — Adam i Maciej Wereszczyńscy. AI wybraliśmy, bo otwiera mnóstwo możliwości, których wcześniej po prostu nie mieliśmy w zasięgu.
Jak zaczęła się Wasza przygoda z tworzeniem treści przy użyciu sztucznej inteligencji?
Wiele lat temu graliśmy we wspólnym zespole muzycznym razem z naszym starszym bratem — pisaliśmy teksty piosenek i nagrywaliśmy je w programie wielościeżkowym. Gdy założyliśmy rodziny, musieliśmy z tego zrezygnować. Dziś, dzięki półautomatycznym narzędziom AI, możemy tworzyć muzykę i filmy, poświęcając na to znacznie mniej czasu i bez wielkich wyrzeczeń — a efekty potrafią naprawdę zaskoczyć.

Do tego dochodzi odległość: Adam mieszka w Toruniu, Maciej w Brodnicy. Dzięki komunikatorom i narzędziom AI współpraca jest w pełni możliwa. Zaczęliśmy od zabawy w Suno AI — tworzyliśmy muzykę. Maciej testował kolejne możliwości sztucznej inteligencji: najpierw dialogi i opowiadania, potem generowanie obrazów i ilustracji. W końcu postanowiliśmy pójść dalej. Adam zaczął wymyślać scenariusze, a Maciej tworzył do nich grafikę i sceny. Tak powstała nasza pierwsza seria animacji — o kosmitce, która porywa mechanika z Ziemi, a między nimi rodzi się nietypowa miłość.
Co było tym pierwszym impulsem?
Czysta ciekawość: „jak to wyjdzie?”. Zaczęliśmy od prostych okładek albumów w Suno AI, potem przeszliśmy do animowanych teledysków, aż w końcu zaczęliśmy realizować własne wizje filmów i seriali.
Skąd czerpiecie inspiracje do swoich światów?
Z życia codziennego, z tekstów typu „sigma”, z naszych artystycznych upodobań i z dużej dawki wyobraźni. Obaj mamy też spore poczucie humoru — Maciej od najmłodszych lat rysował z kuzynami żartobliwe komiksy, co mocno nas ukształtowało.

To bardziej kino klasyczne, literatura, czy czysty przypadek generowany przez algorytmy?
Przede wszystkim nasza własna wizja. Zawsze najpierw Adam ma pierwotny pomysł na serial lub film, a dopiero potem go rozwijamy. Sztuczna inteligencja wspomaga scenariusze, ale zarys i cała forma historii są nasze.
Macie wykształcenie artystyczne czy jesteście samoukami?
Jesteśmy amatorami — żaden z nas nie ma wykształcenia artystycznego ani filmowego. Maciej ukończył podyplomowe studia z programowania i zastosowań komputerów, więc od zawsze ciągnęło go do komputerów i programów graficznych.
Styl i estetyka
Wasze prace mają bardzo charakterystyczny, „brudny” i nostalgiczny sznyt. Dlaczego uciekacie od idealnie gładkich, cyfrowych obrazów, które zwykle kojarzą się z AI?
To po prostu nasza wizja. Poza tym dzisiejsze narzędzia AI są wciąż mocno ograniczone stylistycznie — trzeba włożyć dużo pracy, żeby główny bohater wyglądał identycznie w każdej scenie. My celowo wykorzystujemy te ograniczenia: dzięki nim nasze filmy wyglądają bardziej „ludzko”. Nie wszystko na świecie jest idealne i piękne. Nie lubimy powtarzać tych samych ujęć ani iść na łatwiznę — wolimy tworzyć mniej, ale lepiej. Zależy nam, żeby sztucznie generowane obrazy wyglądały jak prawdziwe zdjęcia czy kadry z filmu, jak w „Podlasiu 2100” albo bajkowych światach „Echo-Pstryków”.
Jak opisalibyście swój styl wizualny komuś, kto nigdy nie widział Waszych filmów?
To parodia rzeczywistości — zarówno polskiej, jak i światowej — przeniesiona na nasz własny grunt. Zawsze staramy się szukać czegoś nowego. Nie kopiujemy trendów, a jeśli nawiązujemy do znanych scen, to zwykle w formie parodii.

W Waszej twórczości widać silne nawiązania do retro-futuryzmu i humoru absurdalnego. Jak udaje Wam się połączyć te dwa, wydawałoby się odległe światy?
Wychodzi nam to całkiem naturalnie. Zazwyczaj od pierwszych scen mamy już pełną wizję tego, co chcemy osiągnąć.
Warsztat i narzędzia
Jak wygląda Wasz typowy workflow? Od czego zaczynacie — od tekstu, obrazu, czy może konkretnego dźwięku?
Zależy od projektu. W serialach muzycznych najpierw powstaje wizja, potem scenariusz, muzyka w Suno AI, a dopiero pod nią grafika. W filmach mówionych robimy odwrotnie — najpierw generujemy klatki obrazów do każdej sceny, a potem dodajemy tekst.
Z jakich narzędzi AI korzystacie najczęściej i za co je cenicie?
Nasz zestaw wygląda mniej więcej tak:
-
Suno AI — naszym zdaniem najlepsze narzędzie do muzyki. Przeszliśmy z nim całą drogę od wersji V2 do V5. Adam brał udział w testach programu, a jeden z jego utworów trafił do oficjalnej prezentacji Suno — to był dla nas miły dowód, że warto było eksperymentować od samego początku.
-
Grok — używamy go do tworzenia scenariuszy. Jest prosty i bardzo przyjemny w pracy.
-
Gemini — generujemy w nim obrazy do dalszej obróbki filmowej.
-
Magiczna gumka (w Photoshopie lub podobnych) — do drobnych korekt.
-
InShot — w nim składamy gotowy film.
Co jest największym wyzwaniem technicznym podczas tworzenia filmów AI w 2026 roku? Z czym modele wciąż radzą sobie najgorzej?
Utrzymanie konsekwentnej estetyki i twarzy głównych bohaterów. To wciąż największy ból głowy.
Filozofia tworzenia
Czy AI to dla Was tylko „inteligentny pędzel”, czy traktujecie je jako pełnoprawnego współtwórcę, który wnosi własne, nieprzewidywalne pomysły?
Trochę jedno i drugie. Zaczynamy od naszych pomysłów i tekstu, ale AI często „dopowiada” coś od siebie. Jeśli nam się to podoba — zostawiamy. Nie ukrywamy, że filmy są współtworzone z AI; czasem nawet celowo zostawiamy znaki wodne.
Jaką rolę w Waszych produkcjach odgrywa humor? Łatwo „nauczyć” sztuczną inteligencję bycia zabawną w konkretny sposób?
Humor jest dla nas bardzo ważny — na świecie jest już wystarczająco dużo smutku. AI sama w sobie wciąż słabo sobie z nim radzi (widać to np. w filmie, gdzie AI opowiada kawał o „Wereszczynski Brothers” — specjalnie to zostawiliśmy). Dlatego dowcip prawie zawsze wymyślamy sami. Mamy do tego wyczucie.

Jak udaje Wam się zachować spójność bohaterów w świecie, w którym AI co chwilę chce coś zmienić?
To największe wyzwanie i poświęcamy na nie najwięcej czasu. Czasem celowo wykorzystujemy te zmiany — np. w „Symulacji 0” zmienny wygląd bohaterów i otoczenia jest częścią fabuły. W „Gwiezdnych Cyrkach” też parodiujemy przypadkowe zamiany, pokazując wprost, że film robi AI.
Przyszłość i rady
Gdzie widzicie kino AI za pięć lat?
Kino AI będzie wszędzie. My, jako amatorzy, ciągle się ucząc, już dziś robimy coś ciekawego — za pięć lat będą powstawały prawdziwe superprodukcje. Filmy będą mogły być tworzone głównie dla samego siebie: jednostka wygeneruje dokładnie to, co chce zobaczyć.
Czy zmierzamy w stronę pełnej demokratyzacji tworzenia filmów, gdzie każdy będzie mógł być reżyserem?
Technicznie tak — wystarczy wrzucić pomysł do programu. Ale nie każdy będzie miał własny, oryginalny pomysł na film. I to wciąż będzie robiło różnicę.
Jakie macie plany na nadchodzące miesiące? Planujecie wyjście poza krótkie formy?
Tak. Chcemy połączyć „Symulację 0” w jedną dłuższą wersję. Planujemy też poznawać nowe narzędzia do tworzenia filmów AI, kontynuować istniejące seriale i wymyślać kolejne projekty.
Co radzicie osobom, które właśnie instalują swój pierwszy generator wideo i chcą stworzyć coś unikalnego, a nie tylko kopiować trendy?
Jeśli ktoś czuje, że to go bawi i odstresowuje — niech wchodzi w to bez wahania. Nie liczcie od razu na zyski. My tworzymy przede wszystkim dla przyjemności. Czasem publiczność jest, czasem jej nie ma — jak w każdej twórczości. Najważniejsze, żeby sprawiało Wam to frajdę.
Zapraszamy także do naszej nowej produkcji: https://www.youtube.com/watch?v=2lxh_Jvyan8
Od redakcji
Historia Adama i Macieja świetnie pokazuje to, co najciekawsze w obecnej fali kina generatywnego: że narzędzie nie zastępuje pomysłu, a charakter twórcy widać niezależnie od technologii. Ich „brudna”, nostalgiczna estetyka i absurdalny humor to dowód, że ograniczenia AI można przekuć w rozpoznawalny styl — zamiast z nimi walczyć.
Jeśli ta rozmowa rozpaliła w Tobie ochotę na własne eksperymenty, to dobry moment, żeby zacząć. Polska scena filmów AI dynamicznie rośnie i czeka na nowe, śmiałe głosy — może następna ciekawa produkcja powstanie właśnie przy Twoim udziale?
Chcesz wiedzieć, jak w pełni wykorzystać potencjał AI w kinematografii od podstaw? Specjalnie dla pasjonatów i profesjonalistów od moviemakingu przygotowaliśmy kompletny, darmowy kurs online: „Tworzenie filmów ze sztuczną inteligencją – pierwsze kroki”.
📚 Pobierz darmowy ebook i odkryj, jak sztuczna inteligencja może stać się Twoim najpotężniejszym współpracownikiem na planie filmowym!
📚 Pobierz darmowy ebook: Stwórz film z AI – pierwsze kroki!
Rozmawiała: Redakcja KinoAI.pl
Wywiad autoryzowany. Publikacja: 16 czerwca 2026.







Leave feedback about this